wtorek, 1 listopada 2016

Zabawka TRIXIE - test

Dzisiaj na moim blogu kolejny test. Tym razem będzie to zabawka - LATEKSOWY SZCZUR.  Jest to kolejna recenzja, która pojawia się w ramach współpracy ze sklepem FERA



ZE STRONY PRODUCENTA
Nie znalazłam dokładnego opisu zabawki, ale przytoczę kilka słów, którymi firma opisuje swoją działalność. 

"Nasza pasja do zwierząt i ich właścicieli, a także zaciekawienie nimi, pozwoliło nam ciągle ewoluować. Wiele z naszych linii produktów są opracowywane, sprawdzane i testowane wewnętrzenie przez naszych ekspertów. Wysokie standardy jakości [...] Mamy nadzieję, że Ty i Twój ulubieniec będziecie czerpać radość z produktów TRIXIE.

[...]  Intensywnie rewidujemy jakość naszych produktów, reagujemy przychylnie w przypadku skarg i stale pracujemy nad rozwiązaniami. "

MOJA OPINIA
Zabawkę dostaliśmy pod koniec września, a więc minął już miesiąc odkąd ją mamy. Pierwsze moje wrażenie nie było pozytywne. Wykonanie średnie, zapach taniej, chińskiej zabawki. Na dole zabawki zaznaczone "Made in China", czyli samo już mówi o sobie. Jest wykona z lateksu i ma 22 cm. Wygląd tego szczura jest komiczny, jego charakteryzacja na przejechane zwierzę - czego ludzie jeszcze nie wymyślą. Chociaż kilka dni mi zajęło dojście do tego czemu jest taka płaska i dziwna. Nie mam takiej wyobraźni (trafiło na osobę, która w domu trzyma szczury ). Jednak po pierwszych moich oględzinach stwierdziłam, że zobaczę jak Niko zareaguje na zabawkę. 

Myślałam, że Niko straci zainteresowanie po kilku dniach lub szybciej. Oczywiście początek zabawy to szał i wielka radość. Na szczęście szczur ten wydaje znośne dźwięki, nie przy każdym nacisku wydaje dźwięk, a więc pies musi "dobrze" ugryźć. Do dzisiaj jest jedną z ulubionych Niko. Jak ma ochotę się bawić to zabiera się za szczura. Zabawka gumowa, ale bardzo wytrzymała. Można się nią przeciągać, rzucać, pies bez obaw może sobie rzuć i gryźć. Po miesiącu używania (Niko ma dostęp do tej zabawki cały czas) nie ma żadnych śladów zębów, wszystko jest na swoim miejscu. Wydawało mi się, że zabawka nie pożyje długo, a tutaj zaskoczenie. Przede wszystkim jestem zdziwiona faktem, że Niko mając do niej dostęp cały czas, to uwielbia tego szczura i szaleje z nim codziennie. 

Sama nie kupiłabym takiego szczura, bo nie jest to moja estetyka. Lubię ładne, normalnie wyglądające zabawki. Jednak muszę przyznać, że zabawka ta wywołała u Niko szał i jak nam się zniszczy to na pewno zastanowię się nad kolejną z tej serii. Mam nadzieję, że pożyje jeszcze długo, a Niko będzie ją szanował. 

PODSUMOWUJĄC
Lateksowy szczur, długość 22 cm, cena 18,90 zł. Producent wspomina o jakości produktów, ale widząc na zabawce napis "made in china"...nie trzeba komentować. Mimo to zabawka jest wytrzymałą, wywołuje duże zainteresowanie u psa. Nada się dla średniego psa (tak jak Niko) i dla większego. Dla psów typu york, na pewno będzie za duża. Piszczałka jest znośna i nie drażni człowieka, pies musi wyczuć gdzie jest piszczące miejsce. Po miesiącu, codziennego używania nie ma żadnych śladów. Ze względu na tworzywo, z którego jest zrobione, szybko się brudzi, szczególnie przyklejająca się sierść. Czy polecam? Jeśli lubicie śmieszne zabawki i szukacie czegoś oryginalnego, piszczącego, ale do przeżycia - tak. Jest dość specyficzna i przez to się wyróżnia. Cena jest znośna, a każdemu przyda się zabawka na co dzień i ta sprawdza się bardzo dobrze w tej roli. Zabawka jest dostępna w sklepie FERA w dwóch wariantach, szczur i chyba świnia TUTAJ.



  
Przepraszam za jakość zdjęć, ale pogoda nie dopisuje, w domu ponuro, a więc aparat nie współpracuje tak jakby chciała. :)


http://fera.pl/

8 komentarzy:

  1. Fajna zabawka! Widziałam ją na żywo i niestety u nas by nie wytrzymała. Mam pytanie : jak ty to zrobiłaś, że po kliknięciu w logo firmy wyświetla się strona?

    Pozdrawiamy justbobik.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klikam na obrazek i na gorze w menu tam gdzie wstawianie zdjęć, pogrubienie czcionki itd. jest coś takiego jak link :) I tym dodaje się odnośniki do zdjęć i do tekstu.

      Usuń
  2. Och Emet jest maniakiem takich zabawek :D.

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie, nawet jest na nim ślad po oponie, hahahah
    Z tego co widzę to myślę że Funy mógłby sobie z nią poradzić mimo iż jest małym pieskiem, ale nie widziałam jej na żywo; jakimś dziwnym trafem jak wchodzę do zoologa czy gdziekolwiek to omijam trixie szerokim łukiem, pewnie dlatego że większość ich cen nie jest adekwatna do jakości i wielkości zabawek. Bez jaj zabawka 4-4cm a kosztuje 10 zł?

    OdpowiedzUsuń
  4. Najpierw zostałby zeżarty nos, potem, łapy a na końcu ogon. U nas ta zabawka nie miałaby racji bytu. :p

    OdpowiedzUsuń
  5. Piszczałki i inne gumowe zabawki prócz piłek nie przejdą przez pysk Szasty :/ Mimo że zabawka wygląda super to nie zakupiłabym jej... estetyka niestety. No ale jak by pies miał frajdę to by na pewno i druga się pojawiła co by nagle nie została zjedzona a pies bez ukochanej zabawki :D
    Pozdrawiam, Złoty Pies

    OdpowiedzUsuń
  6. Śmieszna zabawka haha, mój Hatchi byłby wnieobowzięty taka zabawka :D

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie (powracam na blog):
    inxmyxdreamsx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajna zabawka. Białe oszalałyby na jej punkcie :) Ale chyba szybko by ją zniszczyły.

    Pozdrawiam
    bialymaltan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Lubię komentarze odnoszące się do tekstu, a nie tylko i wyłącznie do zdjęć. Każdy komentarz i nowy czytelnik to dla mnie duża motywacja do dalszego pisania! :)